Wiarygodność przekazu, a …

 

W przyrodzie wraz z nadejściem wiosny możemy obserwować jak ze snu zimowego budzi się przyroda, a więc życie. Zjawisko to możemy zaobserwować również w naszej branży otóż uśpione zimowym snem budzą się również podmioty, trudniące się szeroko pojętymi szkoleniami, seminariami organizowanymi dla diagnostów uprawnionych do wykonywania badań technicznych pojazdów, a co za tym idzie ruszają kolejne spotkania mające (przynajmniej z założenia – mam taką cichą nadzieję) na celu podniesienie, ugruntowanie wiedzy, rozwianie wątpliwości interpretacyjnych zapisów w aktach prawnych no i oczywiście zasilenie budżetu. Jest to normalne i nie powinno dziwić to nikogo gdyby nie język, gdyby nie forma przekazu, a w końcu gdyby nie traktowanie nas diagnostów jako zwierzyny, jak „jeleni” nabijających sakwy „myśliwym”.

Jednak zastanawia mnie czym kierują się diagności, właściciele stacji kontroli pojazdów, nadzory wybierając się na szkolenia, seminaria? Jakie kryteria brane są pod uwagę? Czy jest to:

– odległość;

– koszt szkolenia;

– renoma firmy;

– renoma, prestiż kadry szkolącej, a co za tym idzie wiarygodność przekazu?

Na ostatnim z wymienionych czynników chciałbym się dzisiaj zatrzymać trochę dłużej i wyjaśnić w dużym skrócie czym jest owa wiarygodność przekazu, a w efekcie zaufanie.
W literaturze przedmiotu uważa się i słusznie, że wiarygodność jest kluczowym czynnikiem, który wpływa na to, czy odbiorca wierzy w przekazywane informacje, a zaufanie decyduje o gotowości do działania zgodnie z sugestią, przekazem otrzymanym od nadawcy (lektora, wykładowcy, prelegenta). Ogólnie, wiarygodność odnoszona jest do postrzegania przekazywanych przez nadawcę informacji jako prawdziwych, składa się ona
z dwóch elementów:

– postrzeganej wiedzy (doświadczenia wymienionych powyżej osób);

– prawdziwości (zaufania).

 

Dlatego też wiarygodność rozpatrywana jest głównie w takich wymiarach, jak:

– wymiar wiedzy osoby prezentującej dane informacje („kompetencje”, „fachowość”, „umiejętności”, „zdolności”, „kwalifikacje”, „inteligencja”),

– cech osobowych („charakter”, „osobista uczciwość”),

– a także wymiar stylu prezentacji i wyglądu bohatera („dynamika”, „atrakcyjność”, „prezencja”).

Biorąc powyższe pod uwagę udając się na seminarium, szkolenie, prelekcje diagnosto sprawdź kadrę, prelegentów. Bo mamy dziwną przypadłość, że na wszystkim się znamy chociaż nie posiadamy wykształcenia kierunkowego, chociaż nigdy nie wykonywaliśmy pewnych czynności, a w końcu po drugiej wizycie z dzieckiem u pediatry (w większości przypadków) czujemy się lekarzami. Tak zdarza się również i w przypadku naszej branży, że ludzie związani z systemem badań technicznych pojazdów jakimś produktem uważają, że mają monopol na wiedzę, a tak naprawdę nie spełniają minimum minimorum wymagań stawianych diagnostom.

Wydając przy tym swoje ciężko zarobione pieniądze, a kwoty te nie są małe.

 

Pozdrawiam

biker100